powrót

 

Bogdan Chorążuk

 

 

 

 

 

NA ULICY STRAŻACKIEJ

 

Scenariusz widowiska dla dzieci od lat 3 do 18


Osoby:      1.  Pan Strażak.   2.  Pani Gapa.   3.  Pan do wszystkiego.
Przedstawienie ma charakter dydaktyczny, ma w sposób bezbolesny uczyć, informować i uświadamiać dzieci i młodzież, że ogień może być groźny, jak unikać pożaru, a także działać mitotwórczo – kreować mit strażaka jako wspaniałego i niezbędnego elementu w walce z zagrożeniem ogniem.
Przedstawienie ma najbardziej ulubioną przez młodą widownię formę: jest musicalem, jest przygodą opowiedzianą z użyciem środków aktorskich i muzycznych. Motorem formalnym przedstawienia są piosenki.
Ważną rolę w przedstawieniu powinny odegrać zmasowane efekty świetlne. Rolą przedstawienia może też być propaganda nowych idei i środków technicznych służących do walki z niekontrolowanym ogniem. Żeby to osiągnąć w sposób zabawowy, w przedstawienie wmontowane będą odpowiednie konkursy, zabawy i inne wspólne działania aktorów i piosenkarzy z młodą widownią. Dzieci, które wciągnięte zostaną do wspólnej zabawy, do aktywnej części spektaklu, będą honorowane przygotowanymi przez współorganizatorów nagrodami. Program, bilety i inne materiały reklamowe powinny w integralny sposób sumować się z kardynalną zasadą przyświecającą całemu przedsięwzięciu. Z materiałów do przedstawienia zostanie również kaseta magnetofonowa złożona z ciągu scenek przedstawienia lub z samych piosenek, także promująca idee, programy oraz produkty współuczestniczących w przedstawieniu firm oraz instytucji.
Przedstawienie ma być dystrybuowane na terenie całego kraju w środowiskach o masowej widowni: na wsi (także: remiza strażacka), w małym miasteczku, w zakładach pracy, na wczasowiskach, sanatoriach, w wielkich aglomeracjach miejskich, w szkołach i przedszkolach. Przedstawienie ma trwać ok. 100 min. z przerwą.
Do organizacji i samego przedstawienia winny być także włączone lokalne władze (w zakresie miejscowej problematyki przeciwpożarowej), a także lokalne jednostki straży pożarnej (oddelegowany do wykorzystania w przedstawieniu strażak). W przedstawieniu użyte też będą środki techniczne: magnetofony (efekty specjalne z taśmy) oraz projekcja filmowa (rzutowana na ekran).
Przedstawieniu może towarzyszyć wystawa np. sprzętu ppoż., materiałów propagandowych itp.

Scenka 1

(Niemal ciemno, ale trochę kolorowych świateł. Bez kurtyny. Powoli, niemal w ciemności zaczyna być słychać wstęp do piosenki nr 1. Dynamika piosenki narasta, jednocześnie coraz jaśniejsze światła. Koniec piosenki. Pełne oświetlenie. Okazuje się, że śpiewał Pan Strażak.)

Scenka 2

Pan Strażak:   Hej, hej dzieciaki! Zaczynamy! Zaczynamy! Opowiem wam tajemniczą historię. Tajemniczą i pouczającą… O czym wszystko będzie? Co tu się będzie grało? Ba! Łatwo zapytać! No, ale spróbujmy… Będziemy dużo śpiewać… Piosenek. O ogniu. O pożarach. O pewnym niesamowicie odważnym strażaku, który… Pożary… Czy wiecie dzieci, że w naszym kraju pali się codziennie kilkanaście domów? Domów, kościołów, przedszkoli… Jak to się wszystko zaczyna? Taki pożar… Znam pewną panią, która niejedno widziała… Która przeżyła już niejeden pożar.

Scenka 3

                        (Na scenę wchodzi Pani Gapa.)
Pan Strażak:   O, Pani Gapa! Oto właśnie ona! Witamy!
Pani Gapa:      No cóż… To prawda. Widziałam niejedno.
Pan Strażak:   Przepraszam, czuję gdzieś dym (wącha, chodzi po scenie). Żeby tylko nie było pożaru! Pójdę zobaczyć za scenę (wychodzi). (Trochę dymu zza kulis?)
Pani Gapa:      Pani Gapa, ładnie się nazywam, no nie? A zaczęło się tak…
(Pani Gapa = PG wykonuje piosenkę nr 2)

Scenka 4

            (PG kończy piosenkę nr 2, pod koniec na scenę wchodzi Pan Strażak = PS)
PS:      No, pięknie! Pięknie! Pięknie – wzruszająco! Śpiewała pani! O tym właśnie ogniu. Prawda, dzieciaki, że pięknie? Czy ktoś wołał: bis!? Nie, nie! Bisów na razie nie będzie. Jednakże dzieciarnia chciałaby na pewno wiedzieć to i owo… Na przykład o tym pożarze, który…
PG:     O jakim pożarze?
PS:      No jak to? A Pałac Kultury?
PG:     W Warszawie? Ten Pałac w Warszawie?
PS:      No właśnie.
PG:     O rrany! To nie ma już tego Pałacu w stolicy?! Spalił się? Proszę tak na mnie nie patrzeć! To nie moja wina! To nie ja!
PS:      Co to było?
PG:     Opowiem…
PS:      Czuję niebezpieczeństwo! Nosem… Trzeba wykryć przyczynę tego swądu.
(Znowu trochę dymu, PS schodzi powoli ze sceny, kaszle.)
PG:     Niech nikt się nie śmieje. Tak, tak. I ja kiedyś byłam dzieckiem. Jak wy. Byłam niewielką dziewczynką. Niewielką, głupiutką. Niczego jeszcze nie wiedziałam. Nie umiałam. Nie rozumiałam.
(Zza sceny słychać krzyki, jęk strażackiej syreny, trzask płonącego ognia. PG zagląda za scenę.)
Tam chyba rzeczywiście coś się pali. Ooo, już przestaje. Ugasili. O czym to mówiłam? – Aha! Kiedyś…
(Przez scenę przebiega zdyszany PS, ciągnie wąż strażacki.)
Taka mała dziewczynka, którą wtedy byłam, nie rozumiała niczego. A wiedzieć chciała wszystko. Kiedyś się trzeba nauczyć, jak żyć… A Zatem… Eksperymentowałam. Robiłam doświadczenia.

Scenka 5

            (Na scenie od dłużej chwili jest PS.)
PS:      Doświadczenia? Jakie doświadczenia?
(PG wycofuje się za kulisy.)
Chwileczkę!
PG:     Tak, tak. Zaraz wracam!
PS:      Eksperymenty! Doświadczenia! Czego to dzieci nie wymyślą!
(stroi gitarę, śpiewa: piosenka nr 3)

Scenka 6

            (Wraca PG.)
PS:      No to jak wyglądał pani pierwszy w życiu pożar?
PG:     W szafie na ubrania mieszkał sobie piecyk. Maleńki.
PS:      Pan Piecyk?
PG:     No nie… To był elektryczny piecyk.
PS:      A co ten piecyk robił w szafie?
PG:     No cóż… Schowałam go tam.
PS:      A co było dalej?
PG:     Zapomniałam o nim.
PS:      I pewnego razu…
PG:     Zobaczyłam, że z szafy wystaje elektryczny przewód.
PS:      Oho! Zaraz się zacznie coś dziać!
PG:     Tak, tak… Wetknęłam wtyczkę do gniazdka.
PS:      I już?
PG:     Tak, i już. Bo z szafy buchnął dym jak ta lala.

Scenka 7

PS:      Pięknie! Sami widzicie, dzieciaki, co by się zdarzyło!
(PG schodzi ze sceny, PS wykonuje piosenkę nr 4)

Scenka 8

            (Wchodzi PG.)
PS:      No, mam nadzieję, że to była niezła nauczka. Z tym pożarem w szafie.
PG:     A pewnie! Następny…
PS:      O Boże! – To był i następny?
PG:     Właśnie…
PS:      A jak on wyglądał?
PG:     Kto?
PS:      No, ten następny pożar.
PG:     Mieliśmy kiedyś w domu kuchenkę gazową…
PS:      I czajnik…
PG:     Zostawiłam ten czajnik, a tymczasem poszłam na podwórko.
PS:      I woda zagotowała się, zalała płomień i niedługo potem…
PG:     Oczywiście… Na szczęście nie zdążyłam wrócić do mieszkania, zanim wybuchł gaz… Ogromne zniszczenia… Ogromne.

Scenka 9

            (PG opuszcza scenę. PS zaprasza na scenę 3-5 dzieciaków z widowni. PS uczy dzieciaki na scenie i widowni piosenki nr 5. Rozpoczyna się reklamowy konkurs nr 1.)

Scenka 10

            (Strażak opuszcza scenę. Na scenę wbiega PS.)
PG:     O rany! Ale mnie przestraszyłeś! Czy coś się stało?
PS:      Chyba coś się pali! (myszkuje po scenie, obwąchuje kąty, poszukuje ognia)
PG:     Nie, nie! To nie tutaj! Tutaj się nie pali.
PS:      To chwała Bogu! – A co było potem?
PG:     Potem? Potem? Jakim potem?
PS:      No, z tymi twoimi zdolnościami!
PG:     Z moimi zdolnościami? A, rzeczywiście! Z matematyki byłam kompletna noga!
PS:      Lewa czy prawa? Ale ja mam na myśli twoje uzdolnienia pożarowe.
PG:     Aha! Rozumiem! – No cóż… Kiedyś, kiedyś… Kiedyś rodzice zostawili mnie samą w domu.
PS:      Ile miałaś lat?
PG:     Byłam już dorosła! Miałam siedem lat!
PS:      I cóż wtedy spaliłaś?
PG:     Niestety! Tym razem mi się nie udało!
PS:      A jak się do tego nie udania zabrałaś?
PG:     Znalazłam zapałki…
PS:      O, Boże!
PG:     Tak, tak.
PS:      Czy podpaliłaś firanki? – Połowa domowych pożarów zaczyna się od firanek. A może to był pies? – Też jest łatwopalny!
PG:     No nie! – To było co innego: iskra z zapalonej zapałki trysnęła za tapczan i coś się zaczęło wygłupiać.
PS:      Wygłupiać? – Zaraz, zaraz, czy to coś miało takie czerwone wielkie wytrzeszczone ślepia oraz kąsało po rękach?!
PG:     Ach nie, oraz nie. Tylko dym. Niewielki. Ale jednak. Po paru chwilach w mieszkaniu zrobiło się ciemno i dostałam napadu straszliwego kaszlu.
PS:      To jeszcze gorzej.
PG:     No właśnie, właśnie. W pewnym momencie spod tapczanu zaczęło wyłazić coś bardzo ciepłego. Wręcz było to gorące. Parzyło. Zaczęło mnie gryźć po nogach, kąsać po rękach, tak, tak! – ugryzło mnie w palec!, następnie zaczęło łakomie wtranżalać…
PS:      A fe! Jak nieładnie! – Mówi się raczej: jeść.
PG:     …jeść moje buty. But z lewej nogi zaczął nawet krzyczeć i uciekać, a może to zresztą ja zaczęłam krzyczeć i uciekać, i…
PS:      Czy to miało jakiś kolor? I chwiało się we wszystkie strony?
PG:     Tak, tak! To był ogień… Cały świat się zaczął palić, cały świat!
PS:      No, tu już przesadzasz. Nie cały świat, ale mieszkanie.
PG:     No tak, ale ja nie wiedziałam o tym. Wszystko się paliło.
PS:      Na szczęście…
PG:     Wrócili w tym momencie rodzice.
PS:      No cóż… Dorośli wiedzą, jak się rozprawić z pożarem… Woda… Dużo wody… I nie tracić głowy.
PG:     Jaka ja byłam głupia…
PS:      Po prostu wcale jeszcze nie byłaś taka zupełnie dorosła.
PG:     No właśnie. Właśnie. Ale te zapałki…
PS:      Tak, tak! – Z zapałkami trzeba obchodzić się bardzo ostrożnie. Po prostu: na wszelki wypadek zapałkami nie bawimy się, jeżeli w domu nie ma dorosłych. Ale dorosłych-dorosłych, a nie dorosłych w wieku czterech albo nawet siedmiu lat i trzech minut.

Scenka 11

            (Już od dłuższego czasu PS przemawia do samego siebie, bowiem PG opuściła scenę w trakcie jego przydługiego przemówienia. PS wyjmuje pudełko zapałek, przedtem przygotowuje na środku sceny kupę różnych łatwopalnych przedmiotów. PS jakby zapala zapałkę, w tym momencie ognisko gwałtownie niby je zapala – efekty świetlne, neonowe, laserowe i jakie jeszcze Bóg i finanse pozwolą. Także sztuczny – oczywiście – kolorowy dym. Kłęby dymu. Do tego efekty dźwiękowe z taśmy magnetofonowej. Korzystając z tego tła PS – z przerwami na dalszą budowę ogniska – wykonuje piosenkę nr 6. Wchodzi PG – przebrana za ………)

Scenka 12

PS:      W porządku. O kej! Ja też kiedyś nieźle narozrabiałem!
PG:     Mianowicie?
PS:      To było żelazko. Całe elektryczne. Jak się łatwo domyśleć…
PG:     Zostawiłeś włączone żelazko, a sam poszedłeś na basen.
PS:      Nie, na grzyby.
PG:     Żelazko wypaliło dziurę w stole, następnie w podłodze, spadło do sąsiadów, oraz…
PS:      Chwileczkę! – Ogłaszamy konkurs! Konkurs na opowiadanie dla dzieci z widowni!
PG:     Ciekawe… Interesujące!
PS:      Proszę nadesłać na adres Komendy waszej Straży Pożarnej opowiadanie, w którym opiszecie, co działo się u sąsiadów, kiedy wpadło tam rozpalone żelazko. I proszę zgadnąć, jakich przeważnie grzybów nie zebrał w tym samym czasie w lesie ten oto nasz bohater (pokazuje na siebie)
PG:     Nagrodą będzie bezpłatne gaszenie pożaru u tego z dzieci, które wygra konkurs.
PS:      Tylko tyle?
PG:     Aż tyle. Aż! – Ale nie bądźmy skąpi. Dorzucimy…
PS:      …jeszcze inne nagrody. Na przykład: (wymienić ufundowane przez miejscową straż nagrody). (chce wyjść)
PG:     Gdzie idziesz?
PS:      No jak to? – Idę wyłączyć żelazko!
PG:     Jakie żelazko?
PS:      No jak to, jakie? – Tamto, które kiedyś, dawno, dawno temu pozostawiłem włączone. Jeszcze wybuchnie jakiś pożar! (wychodzi)

Scenka 13

PG:     To przecież skrajnie niebezpieczne! Przecież w teatrze nie pali się na cenie. Nawet papierosów. O, papierosów szczególnie! Pamiętam… Była kiedyś piosenka na podobny temat (zaczyna brać pierwsze akordy piosenki). – Jak to szło?… Może tak?… Nie, nie. Zaraz, chwileczkę… Aha… (wykonuje piosenkę nr 7).

Scenka 14

            (Na scenę wchodzi PS. Wnosi na scenę 2 kanistry. Recytuje):
PS:      Włos się jeży
kiedy naród się bawi
:włączysz piec elektryczny
pójdziesz spać – i się spalisz.
PG:     I każdemu
od pieluszek wiadomo
– że gdy iskry się sypią
może być pożar w domu!
PS:      Wzruszający wierszyk. A może opowiesz swój następny pożar?
PG:     Następnego nie było.
PS:      To znaczy, że już się skończyły pożary z tobą w roli głównej?
PG:     No, tak dobrze to nie ma.
PS:      A zatem – jak to było?
PG:     Gdyby się udało – to by było piękne!
PS:      Mianowicie?
PG:     Raz prawie, prawie, ciut-ciut nie wyleciałam w powietrze.
PS:      Oooo!
PG:     Ktoś by w tej chwili pomyślał, że chciałam nauczyć się fruwać.
PS:      No, proszę! – Fruwać! No, no!
PG:     (manipuluje przy kanistrach): Chciałam kiedyś sprawdzić (zapala zapałkę), czy w kanistrze tatusia jest jeszcze dużo benzyny.
PS:      Ostrożnie z tą zapałką!
PG:     No właśnie! – Zapaliłam zapałkę i zajrzałam do otworu. Ale okazało się, że kanister był jeszcze nieużywany.
PS:      ?????????? na benzynie, to byś przecież wyleciała w powietrze!
PG:     I może do dziś bym nie spadła…
(Za sceną potężny wybuch, przygasają światła, następnie cisza. PG zapala zapałki jedna po drugiej.)
PS:      Co to było? – Ten wybuch?
PG:     To? – Nic. To tylko wybuchła panika za kulisami. Ale już po krzyku.

Scenka 15

            (PG wybywa ze sceny, PS wykonuje piosenkę nr 8.)
PS:      Hej, hej! Czy słyszysz?
(Wchodzi PG)
A teraz opowiedz, jak się zabawiałaś ze Strażą Pożarną.
PG:     Drogo to nas kosztowało. Pewnego dnia zatelefonowałam pod numer 998.
PS:      Pod jaki numer?
PG:     Pod numer 998…
PS:      Aha! To właśnie ten numer telefonu, pod który zgłasza się pożar. W całym prawie kraju ten numer jest taki sam (? – sprawdzić to!).
PG:     …i powiedziałam dyżurnemu strażakowi, że niedaleko się pali.
PS:      I co? – Straż Pożarna oczywiście natychmiast tam pojechała. Pojechała – i ugasiła ten pożar!
PG:     Niestety… Podałam fałszywy adres… Tam się nie paliło…
PS:      (zwraca się do widowni): To zbrodnia! Same, dzieci, widzicie, że to było bardzo niewłaściwe! Tak nie wolno!
PG:     Tym bardziej, że właśnie zdarzył się prawdziwy pożar. U nas. Zaczęła się palić kanapa, o której opowiadałam kiedyś… Mama natychmiast zadzwoniła pod ten numer.
PS:      Numer 998!
PG:     Właśnie… żeby wezwać straż pożarną, że trzeba pomocy, bo się pali, ale…
PS:      Ale numer Straży był akurat zajęty, bo jakieś dziecko w tym czasie wzywało Straż do innego pożaru: do pożaru nie istniejącego.
PG:     A u nas się wszystko spali (płacze).
PS:      To się nazywa: zostać pogorzelcem.

Scenka 16

            (PG i PS na przemian recytują początek piosenki nr 9. Następnie ją śpiewają: on, następnie ona, następnie duet itp. Efekty świetlne na ekranie z dymów. Przerwa. Ogłoszenie plebiscytu na najładniejszą piosenkę ppoż.)

Scenka 17

            (Po przerwie.)
PS:      Ogłaszam nabór na przyszłych zwycięzców! W naszym najnowszym konkursie. No, śmiało! (itp.: na scenę zaprasza się gromadkę takich, które umieją ładnie śpiewać, innych niż poprzednio dzieci).
(Przeprowadzony zostaje konkurs – promocja, jakieś reklamy, propaganda, sprawdzian stanu wiedzy ppoż. itp. Nauka piosenki nr 10 – konkurs na najładniejsze wykonanie.)

Scenka 18

PG:     Nie przejmuj się tym
że sąsiad się pali
Pewnie sam sobie poradzi
A ty – śpij sobie dalej!
Bo może niedobry ogień
dom twój – obejdzie bokiem?
Bo może nie zechce mu się
twój dom też spalić trochę?
Ale pamiętaj! Pamiętaj!
– Jeżeli ty zaczniesz się palić
to nie przejmuj się tym dalej
bo może ci sąsiad pomoże?
Lub zgaśnie ogień sam może? Sam może? Sam może?
(i następnie śpiewa piosenkę nr 11).


Do pożaru pędzą chłopcy
Pożar się tam zaczyna
Gdzie pomyślunku nie ma
A kończy się, gdy strażacy
śpiewają po pracy
Do pożaru chłopcy pędzą
Pali się, i pali
Chyba pożar gasić będą
Byle dojechali
Koła kręcą się, i kręcą
i syrena jęczy
Już na miejscu zaraz będą
ogień wodą święcić
:Dla pożaru rzecz koszmarna
– Co on teraz zrobi?
Jedzie, jedzie straż pożarna
żeby pożar dobić
Zaraz ruszą do roboty
– Piękne te sikawki!
Ogień pije tyle wody
aż go licho trafi!
Ogień kłębi się i tańczy
w napowietrznej sali
Więcej siły mu nie starczy
– chłopcy przyjechali
Od pożaru chłopcy pędzą
Tam się już nie pali
Boga prośmy, by drugiego
się nie doczekali!
Pożar się tam zaczyna
Gdzie pomyślunku nie ma
A kończy się, gdy strażacy
jadą już od pracy


Tam, gdzie kiedyś szumiał las

Tam, gdzie kiedyś szumiał las
teraz nie ma nic
:Czarny, wypalony świat
:Bezgraniczny pył

Ptaków nie ma więcej w krąg
i dzięcioła stuk
dawno z tych odfrunął stron
i nie wróci już

Na kikutach świszcze wiatr
melodyjkę złą
Umarł już ostatni kwiat
i się rozpadł w proch

Nie ma tropów ścieżek tu
Ostygł każdy ślad
Czai się bezpański ból
I samotny strach

Kiedyś nieostrożny był
jakiś człowiek raz
Teraz rośnie tutaj nic
i po lesie żal


Ogień się chwali

Ogień się chwali
że wszystko spali
Spali, spopieli
do gołej ziemi

Pobiegnie świtem
dojrzałym żytem
Dymu do nieba
Nie będzie chleba

Wszelki użytek
ludzi dobytek
zniszczy, rozwali
i pójdzie dalej

A może ogień
na wszystko łady
można sposobem
jakimś ugasić?

Może ten ogień
nie straszny taki
gdy się za niego
wezmą strażacy?

Na koniec zatem
radę dam taką:
Chcesz z ogniem wygrać?
– Pomóż strażakom!


Motopompa

Ja podaję wodę
– nie jestem jej skąpa
A jak się nazywam?
– Jestem motopompa!

Pluję pod ciśnieniem
strumieniami wody
Boi się mnie pożar
I nie lubi ogień

Umiem ja ugasić
największe nieszczęście
Wyginam się srebrnie
i wyglądam pięknie

Kochają mnie domy
w płomieniach stojące
Uwielbia stodoła
kiedy jest płonąca

Nie lubią mnie iskry
żar mnie nienawidzi
Omija mnie ogień
kiedy tylko widzi

Ja podaję wodę
I nie jestem jej skąpa
A jak się nazywam?
– Jestem motopompa!


Remiza

Dookoła remizy
dzieją się jakieś czary
– Ciągną tutaj dziewczyny
dniami, wieczorami

Ciągnie tutaj dziewczyny
jakaś ci siła nieczysta
Jakiś magnes przedziwny
jakaś ci oczywistość

Nad remizą wysoko
kręcą się święte anioły
Obok srebrzy się potok
A na łące dwie krowy

A w remizie chłopaki
Dzielą się dobrą nowiną
że ten dzień piękny taki
bez pożaru im minął

Płyną dni byle jakie
lecz omijają remizę
Pięknie jest być strażakiem
Cudowne jest życie


Ogień
Ludzie, ludzie                                                                  Kogoś niosą
uważajcie na ogień                                                          bo nie umiał wyłączać
żeby sny wasze były                                                        a innego, bo lubił
niebywałe i błogie                                                           elektrycznie się wstrząsać
blues!                                                                                blues!

Ten kto woli                                                                     Wciąż niestety
w raju kwiaty dziś głaskać                                               od pożarów my słyniem
niech zostawi włączone                                                  :Kto z korkami wojuje
elektryczne żelazko                                                         Ten od korków ginie!
blues!                                                                                blues!
(i już).
Ktoś, kto lubi
nie rewolwer, nie muszkiet                                            Elektryczność
niechaj kąpie się w wannie                                             ma naturę pół-wilka
w elektrycznej poduszce                                                 :Raz się starczy pomylić
blues!                                                                                Raz wystarczy tylko
(i na przykład kujawiak)
Znamy takich                                                                   (bardzo rzęsisty).
niebywale walecznych
Nie zginęli od miecza                                                     już każdemu
:To był tylko bezpiecznik                                               od pieluszek wiadomo
blues, albo walczyk!                                                        że gdy iskry się sypią
będzie pożar w domu
Włos się jeży                                                                   blues!
kiedy naród się bawi                                                        itd.
:Włączy taki maszynkę
pójdzie spać, i się spali
blues, albo blues!

Samobójcy!
Gapowicze! Rozdziawy!
Zapraszamy serdecznie
z prądem do zabawy
(A może tym razem tango, co?)
(Nie, blues!)


Hej, kolego!

Hej, kolego – nie bądź głupi
Nie podpalaj lasu!
Pójdziesz kiedyś po raz drugi
zaznać tam wywczasów

Koleżanko – nie pal łąki
– Tam mieszkają świerszcze
Kwiatów fantastyczne dzwonki
Tysiąc zwierząt jeszcze

I wy, którzy przechodzicie
brzegiem puszczy starej
– nie rzucajcie jej butelek
– może się zapalić

I powiedzcie swemu ojcu
żeby był ostrożny
Papierosy, to też sposób
na ten pożar groźny!

Mówcie obcym i znajomym
– niech nie rozrabiają!
:Całe niech zostaną domy
Lasy się ocalą

Najłatwiej las zapalić
i pójść sobie dalej
Bo las się nie wścieknie
nigdzie nie ucieknie
Więc do głowy pójdź po rozum
:Tę najprostszą prawdę zrozum!
Wojna

On:
Pożar jestem
wszystko zjem
Każdy musi
bać się mnie
Każdy dobry
Każdy zły
Jestem pożar
Jestem dym
Ja po dachach
umiem biec
Nie potrafisz
złapać mnie!
Ona:
Jestem woda
– Zgaszę cię
Ja z pożaru
??????????
Pożarowi
radę dam
Bo naturę
taką mam
On:
Ogień – woda
wrogi dwa
Ona:
Między nami
wojna trwa!
On:
Wygra ogień!
Ona:
Wygra deszcz
razem:
A ty komu
pomóc chcesz?
Na ulicy Strażackiej

Na ulicy Strażackiej
raz zapalił się dom
– Przypaliły się placki
które smażył ktoś
Na ulicy Strażackiej
gdzie zapalił się dom
naradzali się wszyscy
jak ugasić go
Gdy zebrali się razem
uchwalili, by
Żar się przestał wygłupiać
Przestał buchać dym
Pierwszy krzyczał, że ogień
to jest znany już drań
I zaproponował
by się zgasił sam
Drugi błyski podziwiał
– jakie piękne są
A tymczasem powoli
sobie palił się dom
Jeden pan z naprzeciwka
znów narzekał na swąd
Wsadził nos do lodówki
by nie kichać wciąż
Tylko jeden przytomny
– może ty będziesz to?
– Straż Pożarną zaprosił
Uratował dom
Na ulicy Strażackiej
już nie pali się dom
Każdy wie już na szczęście
jak ugasić go!


Strażacy

Bo od tego są strażacy
żeby wszystko było cacy!

Strażak ugasi każdy ogień
Zlikwiduje pożar każdy
Strażak musi być za wszystkich
mądry i odważny

Strażak pomoże ci na pewno
gdy pomocy potrzebujesz
Strażak ci w niebezpieczeństwie
życie uratuje

Bod od tego są strażacy
żeby wszystko było cacy!

Strażak wyciągnie cię z wypadku
Deszcz z piwnicy wypompuje
Gdy benzyna się rozleje
plamę zlikwiduje

Strażak na straży stoi twego
dobrobytu i spokoju
Nie oszczędza nigdy siebie
Rwie się aż do boju

Bod od tego są strażacy
żeby wszystko było cacy!


Kropla wody

Tam, gdzie nie ma
kropli wody
są najczęściej
same szkody

Niech zaiskrzy
jedna iskra
– Z dymem idzie
prawie wszystko!

Płoną lasy
dookoła
Tlą się łąki
i stodoła

Aż do nieba
w pewien piątek
z dymem leci
twój majątek

Kiedy brak
basenu z wodą
trza pogodzić się
ze szkodą

Tam, gdzie nie ma
kropli wody
naokoło
same szkody


Cena

Nie ma dymu bez ognia
Nie wiedzieć o tym, to zbrodnia!

Przyszło do nas nieszczęście
Spowite było w ogień
Obrabowało nas
z wszystkiego, co drogie

Starczy raz się zagapić
Nie dopilnować swego
I wali tu się już
na głowę ci niebo

Kiedyś miałeś gdzie mieszkać
Niczego teraz nie masz
To za wysoka jest
głupoty twej cena

Nie ma dymu bez ognia
Nie wiedzieć o tym, to zbrodnia!


Przestroga

Daję ci ważną przestrogę:
Uważaj! Uważaj na ogień!

Z ogniem nie wolno się bawić
bo on powoduje pożary

Ogień jest dziki i groźny
Bądź zawsze z tym ogniem ostrożny

Ogień, to stwór jest łakomy
Lubi pożerać też domy

Im jesteś słabszy i mniejszy
tym ogień ten jest groźniejszy

Chciałem cię ostrzec mój drogi
:przyjaciel stać się może wrogiem


Jestem pożar

Jestem pożar
Jestem ogień
jestem twym
największym wrogiem

Jestem twoim
niepokojem
Czego się
najbardziej boisz

Jestem dymem
i natrętem
Jestem żarem
i podstępem

Co się z ogniem
może zdarzyć?
– Może ugryźć
i poparzyć

Jestem pożar
Jestem ogień
Czaję się
za twoim progiem!


Pożar lubi spacerować…

Pożar lubi spacerować
pięknym brzegiem lasu
Po spacerze tym zostaje
czarna garstka płaczu

Po spacerze tym zostają
pustki po gęstwinach
– takich, które tutaj były
– A teraz ich nie ma

A na niebie krążą ptaki
co straciły gniazda
I pisklęta zaczadzone
I zwierzyna każda

Środkiem lasu płynie rzeka
pełna czarnej sadzy
Śnięte ryby się nie skarżą
Martwo milczy badyl


Mniam, mniam, mniam!
O, mniam, mniam, mniam!
I, mniam, mniam, mniam!
W brzuchu jeszcze miejsce mam!
Na śniadanie ogień zjadł
domek gajowego
A na deser buki dwa
i coś sosnowego
Potem wtrącił w brzucho swe
pół hektara łąki
Potem zjadł stodoły dwie
Cztery korce mąki
A następnie ogień ten
z wiatrem się zabawiał
– Po wierzchołkach lasu biegł
i ptaki przeganiał
Na polance spotkał znów
strasznie smaczny kąsek
– Stado ogłupiałych krów
Pobiegł dalej w pląsach
A na obiad ogień zjadł
siedem samochodów
:Obiad mu smakował tak
że już nie czuł głodu
Na kolację ogień ten
nie miał już niczego
Z głodu więc położył się
na jeziora brzegu
O, mniam, mniam, mniam!
I, mniam, mniam, mniam!
W brzuchu jeszcze
radość mam!


Festyn

Umpa-umpa! Umpa-umpa!
Tak kapela w święto gra!
Idzie miastem, idzie w pumpach
Umpa-umpa, umpa-umpa!

Bo w miasteczku dzisiaj święto
Umpa-umpa, umpa-pa!
To nie zdarza się tak często
umpa-umpa, umpa-pa!

Wszyscy jacyś uroczyści
umpa-umpa, umpa-pa!
Wyjątkowo super-czyści
umpa-umpa, umpa-pa!

Krowy patrzą, i się dziwią
umpa-umpa, umpa-pa!
Z kiosku wyszło całe piwo
umpa-umpa, umpa-pa!

Upał swędzi trąby w nosie
umpa-umpa, umpa-pa!
Pływa w tym upale prosię
umpa-umpa, umpa-pa!

Marchew latoś się udała
umpa-umpa, umpa-pa!
Każdy nieźle się zabawił
umpa-umpa, umpa-pa!


Słońce świeci, jak cholera
umpa-umpa, umpa-pa!
Panna każda w kawalerach
umpa-umpa, umpa-pa!

Strasznie wielka ta niedziela
umpa-umpa, umpa-pa!
Ciągle jeszcze rżnie kapela
umpa-umpa, umpa-pa!

Tańczą stare, tańczą młode
umpa-umpa, umpa-pa!
Słynne tango boogie-woogie
umpa-umpa, umpa-pa!

Wreszcie z nieba mży dwunasta
umpa-umpa, umpa-pa!
I chałupy sennie kaszlą
umpa-umpa, umpa-pa!

Idą ludzie do dom w rosie
umpa-umpa, umpa-pa!
Na kiełbasę rośnie prosię
umpa-umpa, umpa-pa!

Wszystko chrapie coraz głośniej
umpa-umpa, umpa-pa!
To był fantastyczny festyn
umpa-umpa, umpa-pa!!!


Dzyń, dzyń, dzyń…

Straż pożarna jedzie                                                           Pleban się uśmiecha
dzyń dzyń dzyń                                                                    Dzyń dzyń dzyń
Co to ludzie będzie                                                            Chce przychylić nieba
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń

Pewnie gdzieś się pali                                                        Każdy tylko wzdycha
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń
Bliżej albo dalej                                                                 Jaka straż niezwykła
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń

Wszyscy podziwiają                                                           Po przejeździe cisza
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń
Gęby rozdziawiają                                                              Jakiej nikt nie słyszał
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń

Chłopcy im zazdroszczą                                                    Jedzie straż pożarna
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń
A dziewczyny goszczą                                                        Żeby ogień zmarniał
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń

Każdy im zazdrości                                                            Nie ma szansy ogień
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń
Mdleje od miłości                                                              Kiedy taka pogoń
Dzyń dzyń dzyń                                                                   Dzyń dzyń dzyń!

Za strażakiem goni
Dzyń dzyń dzyń
Serce pięknej Broni
Dzyń dzyń dzyń


Refreny do:

„Motopompa”
A te pomysły nowe
– gaśnice pianowe?
Wspaniałe! cudowne!
ręczę za to słowem!

„Ogień się chwali”
To nie sztuka ciągle psocić
To nie sztuka!
Z życiem tak się brzydko droczyć
i kogoś oszukać
To nie sztuka
To nie sztuka
To nie sztuka

„Jestem pożar”
Lecz nawet na najsilniejszego
zawsze znajdzie się rada
Trzeba tylko (tęgo) pomyśleć
a nie po próżnicy gadać!
Bo myślenie
Bo myślenie
przyszłość wielką
ma szalenie!


„Przestroga”
Żeby tak nie było rzewnie
i zrobiło się weselej
to powiadam: straż pożarna
zawsze twoim przyjacielem!
(i między zwrotkami:
Albo wiesz co? – Powiem ci to:)

„Pożar lubi spacerować”
Tak było
– nie będzie
Ten numer
nie przejdzie!
Więc choć tak było
to tak już nie będzie
To się skończy
zawsze-wszędzie!

„Kropla wody”
Głupek siedzi, i biadoli
Mądry działać jednak woli!
Dam ci radę znakomitą
– Nie wiesz czegoś? – To zapytaj!
Bo choćby się piętrzyły
największe przeszkody
daj w prezencie ogniowi
jak najwięcej wody!


„Na ulicy Strażackiej”
Zapytam zuchwale
:No i co było dalej?
Odpowiesz byle jak, ospale
– To się nie mieści (wprost) w pale!
To obyczaj nader dziki
Robić takie fiki-miki!

 

 

 

 

powrót