powrót

 

"Głowacze" - projekt scenariusza

 

 

 

 

PRZYGODY GRR I INNYCH GŁOWACZY,
czyli O POSZUKIWANIU ZAGINIONEGO POCZĄTKU

 

 

Na podstawie książki BOGDANA CHORĄŻUKA pt. "Głowacze"

Adaptacja EWA NAWÓJ i JAN STRĘKOWSKI

 


PROJEKT SERIALU ANIMOWANEGO DLA DZIECI

ZAŁOŻENIA FILMU

 

TYTUŁ:  PRZYGODY GRR I INNYCH GŁOWACZY

"Przygody GRR i innych Głowaczy" są projektem filmu animowanego. Jest to adaptacja książki znanego autora tekstów piosenek, Bogdana Chorążuka. Adresatem utworu są dzieci w wieku 8-14 lat, ale także wszyscy ci, których zwykło się określać mianem "dzieci do lat stu".
W "Przygodach Głowaczy" proponujemy specyficzny rodzaj zabawy, dalekiej od konwencjonalnych form literackich i filmowych. Tradycyjny sposób opowiadania zachowany jest w formie śladowej, wzbogacony wstawkami muzycznymi (piosenki, rytmizacja wypowiedzi, zabawa dźwiękami) i abstrakcyjnymi, często żartobliwymi rozważaniami poddającymi analizie różne, najczęściej abstrakcyjne, pojęcia. Dialogi pomiędzy postaciami posuwają akcję w minimalnym stopniu lub nawet tylko pozornie, ważniejsze jest zaś to, jak postacie rozmawiają ze sobą, jak używają języka (chodzi zarówno o warstwę dźwiękową, jak i pojęciową). Nie unikając elementów purenonsensu i autotematyzmu (GRR poszukuje początku historii, której sam jest bohaterem) "Przygody Głowaczy" są żartobliwie filozofujące, mają ambicje edukacyjne, ale nie w tradycyjnym znaczeniu. Chodzi raczej o przygotowanie młodego widza do odbioru w przyszłości współczesnej sztuki, tej przeznaczonej dla ambitnego, dorosłego widza.
W warstwie formalnej wprowadzamy elementy i środki wyrazu charakterystyczne zarówno dla świata filmu animowanego (bogata i atrakcyjna forma plastyczna, sprawiająca, że nie zauważamy braku typowej akcji fabularnej), jak i sztuki estradowej (rola piosenki i dowcipnego dialogu). Chcemy połączyć dwa, zdawałoby się odległe światy. We wstępie i zakończeniu każdego odcinka chcemy użyć filmu "aktorskiego", wewnątrz zaś animacji, potraktowanej od strony warsztatu w podobny sposób jak warstwa fabularna filmu. Np. pokazanie rysowania postaci i nakładania się na siebie kolorów, co z kolei zostaje wykorzystane w rozwoju akcji.
Specyfika proponowanego filmu sprawia, że całość jest trudna do streszczenia, uważamy jednak, że zaprezentowany I odcinek daje wyobrażenie o całości. Książka Bogdana Chorążuka "Głowacze" stanowi materiał na cztery, może pięć, 20-30-minutowych odcinków. Dwa napisane, a nie wydane jeszcze tomy o Głowaczach, mogłyby stanowić materiał do stworzenia dalszego ciągu.

Ewa Nawój i Jan Strękowski


Odc. I

"POZNAJEMY GRR, CHOCIAŻ NIE ZNAMY JESZCZE POCZĄTKU PRZYGODY"

WSTĘP

Pokój, a w nim biurko z komputerem. Przed komputerem siedzi AUTOR i bardzo się nad czymś biedzi. Przesuwa kursorem po ekranie, najwyraźniej jednak komputer odmawia mu posłuszeństwa. Na ekranie pojawiają się duże i małe znaki zapytania. AUTOR do siebie, mrucząc:

AUTOR

Dobre sobie, ja umówiłem się z dziećmi na opowiedzenie im bardzo ciekawej historii, poszło to w prasie, w programie telewizyjnym, dzieci na pewno czekają przed telewizorami, a mój komputer odpowiada, że nie umie znaleźć początku przygody. O, proszę, wypisuje mi same znaki zapytania.

AUTOR sprawia wrażenie zatroskanego i lekko poirytowanego. Nagle spogląda w stronę widzów (kamery) i jego zakłopotanie rośnie.

AUTOR

A. To wy. Już jesteście. No tak. Nie mam wyjścia, muszę wam powiedzieć prawdę. Mam wam opowiedzieć pewną przygodę, opowiedzieć jak należy, od początku. To miał być jakiś taki niepozorny początek, taki sobie, całkiem zwykły, może coś w tym rodzaju: Pewnego razu. albo: hm. hm.

Po zastanowieniu, nie znajdując najwyraźniej słów, macha bezradnie ręką, pociera czoło.

AUTOR

No, sami widzicie, że sobie nie poradzę. Nie będę owijał w bawełnę, czyli nie będę wam zawracał głowy wyjaśnieniami, które nic nie wyjaśniają. Początek zaginął (mówi z naciskiem). Początek tej przygody po prostu zaginął. Wobec tego nie mogę wam jej opowiedzieć. Chyba, że. (zawiesza głos) zgodzicie się, żebym opowiedział nieco inaczej. Zgadzacie się? No to super! Wobec tego ta historia będzie się zaczynała od środka przygody i zmierzała ku końcowi, a jej początek, jeśli dobrze pójdzie, może uda się odnaleźć na końcu. Tak właśnie zrobię (tu wpada w deklamatorski ton, wstaje od komputera i deklamację podpiera gestykulacją i mimiką).

Opowiem wam przygodę
która zupełnie nie miała początku
Jak to możliwe?
Czy można coś zrobić nie rozpoczynając od tego?
Na przykład: Czy można zrobić od razu drugi krok, bez postawienia pierwszego?
Strasznie to zawikłana historia
Krok pierwszy jest przecież zawsze najważniejszy
Zawsze
I w ogóle
Bez niego żadna podróż nie może się zacząć
Choćby ktoś najszybciej chodził
Choćby nie wiem co
Nikt nie potrafi czegoś, co jest
niemożliwe
Może tylko Grr
Grr????

Tu AUTOR uderza się ręką w czoło w geście oznaczającym, że przypadkiem wpadł na właściwy, genialny pomysł.

AUTOR

Że też od razu na to nie wpadłem.

Siada szybko do komputera i rysuje GRR. Według swojego wyobrażenia. GRR jest w tym momencie zieloną, wystrzępioną kulką.

AUTOR

To jest właśnie GRR. A przynajmniej, mogę powiedzieć, że to jest GRR taki, jak ja go sobie wyobrażam. Oczywiście każdy z was mógłby go sobie wyobrazić zupełnie inaczej. Na razie jednak niech mój GRR opowie wam o sobie. Zaraz, zaraz, jeszcze tytuł.

AUTOR pisze na ekranie i czyta głośno:

AUTOR

"Odcinek pierwszy: Poznajemy GRR, chociaż nie znamy jeszcze początku przygody."

Potem AUTOR klika myszką albo naciska na klawiaturę trzy litery: "GRR".

SCENA 1. (CZYSTY EKRAN - GRR PRZEDSTAWIA SIĘ)
Na czystym ekranie pojawia się GRR. Teraz ekran komputera wypełnia już cały ekran telewizora. I rozpoczyna się animacja.
GRR śpi. Na razie wygląda jak zielony puchaty, może trochę wystrzępiony kłębek. GRR ma zamknięte oczy i podkulone krótkie nóżki. Nagle budzi się, otwiera jedną parę oczu, mruga nimi trochę nieprzytomnie. Ale po chwili wstaje i teraz widać także jego krótkie nóżki. Ręce ma schowane. Jest zbudowany z czegoś w rodzaju "głowotułowia", ale mimo wszystko posiada jakieś cechy antropomorficzne, które stopniowo się ujawniają.

GRR

No dobrze, już dobrze. już nie śpię, rozumiem, no tak, wypada się przedstawić. Jestem GRR. Jak widać (GRR obraca się powoli dokoła swojej osi, prezentując się). Zazwyczaj jestem zielony. Pamiętajcie, taki GRR jest najbardziej prawdziwy i cały. Bo muszę wam powiedzieć, że często zamiast mnie prawdziwego, mnie całego, jestem ja niecały, czyli jest nas praktycznie dwóch, ale żaden nie jest całym GRR. Chcecie wiedzieć, jak to praktycznie wygląda? Bardzo proszę:

Tu GRR demonstruje, jak się rozdwaja. Z zielonego GRR "wydziela się" na prawo GRR żółty, a na lewo GRR niebieski, początkowo na siebie zachodzą tworząc wspólną zieloną część, a po chwili stoją obok siebie.

GRR (ŻÓŁTY)
Widzicie, to ja, GRR żółty.

GRR (NIEBIESKI)
A to ja, GRR niebieski.

GRR (ŻÓŁTY)
Jak wiadomo, dopiero połączenie tych dwóch kolorów.

GRR (NIEBIESKI)
.daje śliczną zieleń.

GRR żółty i niebieski zbliżają się do siebie i znów częściowo na siebie zachodzą. Teraz mówią oba na raz (dwa otwory gębowe).

GRR (PODWÓJNY)
Dzięki tej właściwości mogę znajdować się w dwóch miejscach w tym samym czasie. Mogę też być w tym samym czasie na przykład w piątek i sobotę. Nie, najpierw w piątek, a potem w sobotę, ale jednocześnie. Wyobrażacie sobie, jakie to daje możliwości? Chcielibyście na przykład w tym samym czasie być na spacerze i oglądać program w telewizji, prawda? Albo zjeść tego samego lizaka w piątek i w niedzielę? To naprawdę bardzo pożyteczne, można robić to i tamto, i jeszcze tysiąc niebywałych rzeczy.

GRR znów staje się pojedynczy i zielony. Zaczyna podskakiwać i śpiewać piosenkę:

Idzie sobie uroczyście
niebywały Grr
Naokoło pełno czasu
Ptaszki fruną: frr! frr! frr!
Ptaszki fruną: frr!
ref.:     Jak to dobrze być Głowaczem
Mieć na imię Grr
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!
Za widokiem stoi widok
i nie robi nic
Naokoło tylko słychać
Przemijanie dni: pszsz! pszsz! pszsz!
Przemijanie dni: pszsz!
ref.:     Jak to dobrze być Głowaczem
Mieć na imię Grr
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!
Różne chwile kolorowe
mienią się od barw
Wszystko jakby całkiem nowe
Stary tylko wiatr: trr! trr! trr!
Stary tylko wiatr: trr!
ref.:     Jak to dobrze być Głowaczem
Mieć na imię Grr
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!
Mijać miejsca i przygody
i szczęśliwym być!

Kończy śpiewać i wraca do swojej autoprezentacji.

GRR

Chcecie o mnie jeszcze coś wiedzieć? Niektóre rzeczy w zasadzie widać. O, na przykład (GRR wypuszcza rączkę ze swojego zielonego tułowia i pokazuje na swoje uszy i oczy). Jak wszystkie Głowacze, bo zapomniałem wam powiedzieć, że jestem Głowaczem, więc. jak u wszystkich Głowaczy po bokach głowy zwisają mi miękkie kłapouchy (unosi ucho) i jak wszystkie Głowacze mam ogromne patrzydła po różnych stronach głowy.

GRR prezentuje, jak działają jego patrzydła. Zamyka jedną parę i otwiera inną, w innym miejscu "tułowiogłowy".

GRR

Przed Głowaczami nie potrafi się ukryć żaden widok. A widoków w krainie Głowaczy jest niesamowita ilość. Niesamowita, to znaczy tak wielka, że się tam ledwie mieszczą. Głowacze potrafią, jeśli zechcą, zmieniać się w różne rzeczy. Mają także wiele innych właściwości, które sprawiają, że na ogół są bardzo, ale to bardzo szczęśliwe. Mogą też być pomocne w niektórych sprawach. To mi przypomina, że Autor tej historii prosił mnie - no tak, prawie o tym zapomniałem - o odnalezienie początku!

GRR zamyka wszystkie pary swoich oczu i myśli.

GRR

Chwileczkę, niech pomyślę. GRR w poniedziałek, GRR we wtorek, GRR. No tak, wszystko jasne. Nie ma środy. Zginęła środa, zapodziała się. A to znaczy, że początek tej historii miał miejsce w środę. Wygląda na to, że trzeba odnaleźć środę. Muszę się trochę rozejrzeć.

Powiedziawszy to, GRR wychodzi poza ekran, który przez chwilę jest pusty. Potem w kadrze pojawia się ręka GRR, który kiwa na widzów przywołująco, sam pozostając poza kadrem. Widzowie powinni teraz odnieść wrażenie, że ekran przesuwa się w stronę GRR, który po chwili znów jest w kadrze. Kadr od tego momentu nie jest już pusty. Wypełnia go las, po którym porusza się GRR i inne postacie.

 

SCENA 2. (LAS PRZED GABINETEM DR DRR I WNĘTRZE GABINETU - GRR ODWIEDZA DOKTORA DRR)

GRR stoi teraz pod wielkim dębem, gdzie na zawieszonej na górnych gałęziach tęczy widnieje napis: dr DRR, Środolog.

GRR

(głośno czyta)
Doktor DRR, Środolog.

GRR przypatruje się chwilę tęczowej tablicy z napisem i po chwili mówi do siebie:

GRR

O! W tęczy doktora DRR brak jednego koloru. Jest tylko siedem kolorów, a powinno być osiem. Ten ósmy gdzieś się najwyraźniej zawieruszył, tak samo jak środa.

W pniu dębu umieszczone są drzwi do mieszkania dr DRR. (Dr DRR oczywiście jest Głowaczem, więc jest do GRR trochę podobny, ale musi mieć charakterystyczne dla lekarza rekwizyty i sposób zachowania.) GRR puka i słyszy głos dr. DRR:

DR DRR

Proszę!

GRR wchodzi.
Dr DRR na jego widok:

DR DRR

Witam, witam mój drogi GRR. Jak tam zdrówko?

GRR

Fatalnie, doktorze DRR. Mam kłopot ze środą.

DR DRR

Kłopot ze środą? Choruje środa? Chwileczkę, zaraz ją zbadamy. Jakie są objawy?

Dr DRR bierze do rąk słuchawki lekarskie i chce się zbliżyć do GRR.
GRR powstrzymuje go gestem.

GRR

Kłopot ze środą polega na tym, że się gdzieś zapodziała.

DR DRR

(zakłopotany)
Zapodziała. Aha. A przedtem?

GRR

(nie bardzo rozumiejąc)
Przedtem? No. Hmm. Jak by to powiedzieć.

DR DRR

Ile miała godzin?

GRR

Wszystkie, lecz. jakby ich było za dużo. Strasznie się nudziła.

DR DRR

No tak! Diagnoza jest jasna: Czasowa melancholia. Proszę się nie martwić, drogi GRR, zaradzimy temu.

Dr DRR siada przy stole i wypisuje receptę. Potem wręcza ją GRR.

DR DRR

O tu jest recepta. Wskazówki w niej zawarte proszę wypełniać dokładnie. Są tego warte.

GRR

Dziękuję doktorze DRR.

GRR wychodzi z receptą. Przed wejściem mija kolejkę pacjentów-Głowaczy, którzy ustawili się do gabinetu dr. DRR. GRR wymienia z niektórymi ukłon. Kłania się specjalnie METODOLOGII (chudej jak na Głowacza i bardzo poważnej).

GRR

Dzień dobry pani METODOLOGIO.

 

SCENA 3. (LAS - GRR ROZMYŚLA W SAMOTNOŚCI CO POCZĄĆ DALEJ, A POTEM CHWILĘ ROZMAWIA Z METODOLOGIĄ)

GRR odchodzi kilka kroków i siada pod drzewem, przypatrując się uważnie recepcie.

GRR

(zmartwiony)
Ojej, co tu jest napisane? Nic z tego nie rozumiem. To chyba po łacinie?

GRR zaczyna śpiewać:

Trzeba uczyć się języków
by nabawić się wyników

Co to znaczy "charaszo"
Jak się mówi "best"
Czy jest zagraniczne to
Czy się daje zjeść?

Czy to je się podczas snu?
Czy to śpiewa bardd?
Czy to wkłada się do dżżu?
Czy wyjmuje z warg?

Trzeba uczyć się języków
by nabawić się wyników

Może to jest to co mży
To co lubi drab
Może to się kochać, śnić
Może nie lub takk

Pytam kogoś, pytam go
czy wie, co to jest
A ten odpowiada mi
"Da, I know it best!"

Trzeba uczyć się języków
by nabawić się wyników

Zamyślony GRR sobie śpiewa, a w pewnej odległości widać, że z gabinetu dr. DRR wychodzi METODOLOGIA. Mija GRR śpiewającego właśnie ostatnie słowa piosenki i zatrzymuje się przy nim.

METODOLOGIA

Ależ GRR, co ty tu wyśpiewujesz? Z całą stanowczością muszę stwierdzić, że nie można nabawić się wyników. Co najwyżej można nabawić się choroby, albo kłopotów. Zastanów się nad tym.

METODOLOGIA odchodzi szybkim krokiem. GRR zostaje zamyślony.

GRR

Dobrze, kochana pani METODOLOGIO, wezmę to sobie do serca.
(do siebie)
METODOLOGIA jest bardzo mądra. Może najmądrzejsza w całym lesie. Pewnie ma rację.

GRR znów wpatruje się w receptę.

GRR

Chyba powinienem z tą receptą pójść do apteki. Tam na pewno ją odczytają. Ale. zaraz, jak ja mam wyleczyć środę, skoro ona się zapodziała. Ojej, to dopiero kłopot. Może. może. może METODOLOGIA pomoże mi odnaleźć środę?

GRR zrywa się na równe nogi i woła w stronę widzów:

GRR

Muszę lecieć! Cześć, na razie. Spotkamy się u METODOLOGII.

GRR oddala się szybciutko, trochę się tocząc, a trochę przebierając krótkimi nóżkami. Mija różne miejsca w lesie, spłoszone zajączki i wiewiórki przemykają pomiędzy drzewami.

 

SCENA 4. (POLANKA W LESIE W POBLIŻU ROZSTAJNYCH DRÓG - GRR ZATRZYMUJE SIĘ I WSŁUCHUJE W GŁOSY LASU, A POTEM SPOTYKA CZŁAPAKA-FAŁSZONA)

Polanka jest pusta. Po krótkiej chwili wtacza się na nią GRR. GRR przystaje trochę zmęczony, zasapany, z trudem odzyskuje oddech.

GRR

Ale się zmęczyłem, muszę trochę odpocząć. Tak tu spokojnie. Wokoło cisza. O, zdaje mi się, że słyszę jej głos. Oczywiście nic nie słychać, bo jest zupełnie cicho, ale jednocześnie to cicho brzmi jakoś tak wspaniale i majestatycznie. Ach, cisza mówi pięknie. Cieszę się, że tak pięknie do mnie mówi. ale. (GRR sprawia wrażenie Głowacza nie do końca zadowolonego). Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że czegoś mi brak. Wydaje mi się. oczywiście nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że po prostu tęsknię do zwykłej rozmowy. Tak, to na pewno to!

GRR rozgląda się.

GRR

Czy nie ma tu nikogo, z kim mógłbym porozmawiać?

Słychać jakieś ciche szelesty, pochrząkiwania, skrzypnięcia.

GRR

Dzień dobry, jestem GRR!

ECHO

Rrr! rrr! rrr! rrr!

GRR

Nie rrr, tylko Grr.

ECHO

Brr!

GRR

Nie Brr, tylko nie Brr! Brr brzmi okropnie. Od razu robi się zimno i nieprzyjemnie. A nawet strasznie. A ja przecież nie jestem straszny.

ECHO

.aszny. aszny.

GRR

(ciszej i bardzo smutnie)
Ojej, to przecież tylko Echo. Taki się czuję samotny. Ale nie powinienem się martwić. Dookoła tak pięknie. Jaka smakowita jest ta zieleń. Jakie jagody dojrzałe i słodkie.

GRR zjada jedną jagodę. Siada na pniaku.

GRR

Przecież nie mogę wpadać w takie przygnębienie.

Przygląda się ptakowi, który usiadł na gałęzi drzewa. Ptak coś pogwizduje i po chwili GRR podejmuje melodię i zaczyna śpiewać:

GRR

(śpiewa)
Wszystko jest dzisiaj niebieskie
Wszystko jest dzisiaj białe
Wszystko jest dzisiaj okrągłe
Wszystko jest dzisiaj wspaniałe

Wszystko jest dzisiaj owalne
Wszystko jest dzisiaj miękkie
Wszystko jest dziś idealne
Wszystko jest dzisiaj piękne

Wszystko jest dzisiaj możliwe
Wszystko jest dzisiaj łatwe
Wszystko jest dziś bardziej tkliwe
I bardziej szczęściem pachnie

GRR przestaje śpiewać, ale piosenka brzmi dalej, od początku.

CHÓR (WSZYSTKO, CZYLI DRZEWA, JAGODY ITD.)

Wszystko jest dzisiaj. itd.

GRR zrywa się z pniaka, na którym siedział, rozgląda się niespokojnie.

GRR

Co to znaczy? To ja wciąż śpiewam? Ja? Kto śpiewa? Znowu Echo?

W otaczającej go scenerii widać, jak drzewa, jagody, trawa przybierają jakieś antropomorficzne formy, najwyraźniej mają coś na kształt twarzy i śpiewają, podchwyciły piosenkę GRR.

GRR

(po chwili, radośnie)
Ach, już wiem, to Wszystko śpiewa, po prostu Wszystko śpiewa, cały las. Śpiewa trawa, śpiewają drzewa, jagody. Po prostu Wszystko! Wszystko chce ze mną rozmawiać!

GRR zamyka oczy. Wtedy wszystko w lesie zaczyna się jakoś dziwnie poruszać i wydawać coraz gęściejsze dźwięki, lekko "powarkujące".

GRR

Ach, słyszę, co do mnie mówicie. Mrr mruczy niedźwiedź, trr trr, to chyba turrkacz. Ach, grryzonie mówią w swoim języku, że coś by przegrrryzły, a synogarrrlica skarrrży się, że było grradobicie. Słyszę nawet jak trrawa rrrośnie. i jak drrrżą krrropki na muchomorrrach.

Dźwięki się nakładają, są coraz intensywniejsze. Biedny GRR zatyka uszy.

GRR

Przecież to zupełny Grroch z kapustą. Posłuchajcie, tak nie można. To pięknie z waszej strony, że wszyscy chcecie ze mną rozmawiać, ale w tłoku, zrozumcie, można poczuć się gorzej zamiast lepiej.

Zrobiło się zupełnie cicho.

GRR

No, nie obrażajcie się. Przecież możemy porozmawiać. Ale nie wszyscy na raz, tylko po kolei.

Cisza trwa.

GRR

Ojej, jednak się obrazili. Znowu jest cicho. Ale zaraz. za to. Ależ tak, tu coś pachnie i to pachnie bardzo mocno. Ja na pewno coś czuję, czuję coś moim nosem.

GRR rozgląda się niespokojnie, porusza niespokojnie nosem, najwyraźniej wyczuwając jakiś intensywny zapach.

GRR

Może czuję pismo nosem? Co to może być? Co tak pachnie? Niech no pójdę po rozum do głowy.

GRR drapie się po czuprynie bardzo zafrasowany.

GRR

No tak, rozumiem. Już wiem! To po prostu zapach przygody. To z pewnością jest sam środek przygody. I to nie byle jakiej przygody, nie pierwszej lepszej, ale właśnie tej, o którą cały czas chodzi. A skoro jest to sam środek przygody. a przygoda zaczęła się w środę. To musi być niedziela! Tak czy inaczej znalazłem przygodę, co prawda, wciąż nie wiem, gdzie jest jej początek, ale na pewno wystarczy poczekać, co się zdarzy w środku. Coś musi się wyjaśnić.

GRR czeka, rozglądając się po otaczającym go lesie.
Trwającą ciszę przerywa zbliżający się chrapliwy i wybitnie fałszywy głos. Jest to znowu piosenka lasu, ale bardzo fałszywie wykonana. GRR zaniepokojony strzyże uchem (kłapouchem).

GRR

A to kto? Kto tak okropnie fałszuje?

Zza drzew wyłania się CZŁAPAK-FAŁSZON, człapie idąc jakoś niechlujnie i okropnie fałszuje. Na widok GRR przestaje śpiewać.

GRR

A. To ty tak fał. przepraszam, ty tak śpiewałeś.

CZŁAPAK-FAŁSZON

(dumnie)
To ja.

GRR

A kto ty jesteś?

CZŁAPAK-FAŁSZON

Jestem CZŁAPAK-FAŁSZON.

GRR

Acha. Ja jestem GRR.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Jeśli chcesz, możemy pośpiewać razem.

GRR

(z obawą)
Nie, nie, lepiej nie. Wiesz co, może lepiej po prostu porozmawiajmy.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Dobrze. O czym chciałbyś porozmawiać?

GRR

(zakłopotany)
Sam nie wiem. A ty, o czym byś ze mną łaskawie chciał porozmawiać?

CZŁAPAK-FAŁSZON

(dumnie)
Ja? Ja mogę o wszystkim.

Wszystko dookoła (czyli znowu drzewa, trawa, kwiaty, grzyby i jagody) słysząc te słowa, śpiewa skandująco, głęboko urażone:

WSZYSTKO

(chórem i na głosy)
To Blagier
To Blagier nakrapiany losem
Gamoń
Goguś
Goguś z zaniedbanym włosem

Kłamca
Kłamca
Kłamca po raz trzeci
Szuja
Szuja
Szuja - wszyscy o tym wiecie

Bęcwał
Bęcwał
Bęcwał wysoki jak morze
Głupek
Głupek
Głupek żałosny, choć śmieszny

Blagier
Goguś
Kłamca
Bęcwał
Głupek
Dureń z podniesionym głosem

Wszystko powoli milknie.
Podczas rozmowy z CZŁAPAKIEM-FAŁSZONEM, GRR jest cały czas bardzo przejęty, martwi się, że nie mogą się porozumieć i na oczach widzów zaczyna drgać i nieco się rozdwajać. Stopniowo coraz bardziej.

GRR

(zastanawiając się)
Chcesz rozmawiać o Wszystkim? Czy ja wiem. Coś jest nie tak. Usiadłem tu sobie spokojnie i siedziałem, i wsłuchiwałem się w ciszę. Aż tu nagle wszystko zaczęło do mnie mówić, i drzewa, i trawa, i kwiaty, a nawet grzyby.

CZŁAPAK-FAŁSZON

A o czym oni wszyscy rozmawiali z tobą?

GRR

(zniecierpliwiony)
Czy ja wiem. Tak sobie rozmawiali. Po prostu rozmawiali. Wszyscy naraz i trochę o niczym. W każdym razie o niczym konkretnym.

CZŁAPAK-FAŁSZON

(pogardliwie)
O niczym? Co to za rozmowa.

GRR

No dobrze. Może i masz rację, ale teraz z kolei spotkałem ciebie i myślę sobie, że dobrze by było porozmawiać z kimś jednym, spokojnie i naprawdę, ale ty z kolei chcesz rozmawiać o wszystkim. Czy w ogóle można rozmawiać o wszystkim?

CZŁAPAK-FAŁSZON

(chełpliwie)
A dlaczegóż by nie? Ja potrafię nie takie rzeczy.

GRR

Ależ o wszystkim na pewno nie można rozmawiać. Trzeba od czegoś zacząć. Mnie by interesowało.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Eee tam! Co mnie obchodzi, że ciebie interesuje to, co ciebie interesuje. Jeżeli chcesz ze mną rozmawiać, to proszę.

GRR

Ale taka rozmowa, kiedy ktoś unika tematów, które kogoś drugiego właśnie najbardziej interesują, jest przecież rozmową niedobrą. A ja bym chciał z kimś porozmawiać konkretnie, serdecznie.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Na przykład o czym?

GRR (CORAZ BARDZIEJ ROZDWOJONY)

No, na przykład na konkretny temat. Od dawna do tego tęsknię i jeżeli z kimś serdecznie nie porozmawiam, to mogę się nawet rozchorować albo jeszcze gorzej. Właściwie, już czuję się jakoś dziwnie.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Nic mnie to nie obchodzi w zasadzie. Ale mogę udawać, że mnie to wszystko niebywale interesuje.

GRR

Jesteś niedobry FAŁSZAKU. Tak przecież nie można.

CZŁAPAK-FAŁSZON

A co, wolałbyś żebym z tobą wcale nie rozmawiał?

GRR

(niepewnie)
Tego jeszcze nie wiem. Musiałbym się poważnie zastanowić. Bo widzisz, stoję tu tak z tobą i rozmawiam i nie wiem, co wynika z tej rozmowy. A chyba to dosyć ważne. I teraz właśnie wydaje mi się, że nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Czuję się, że tak powiem, na rozstajnych drogach. A nawet jakoś rozdwojony.

CZŁAPAK-FAŁSZON wskazuje mu tuż obok rozwidlenie leśnych dróg.

CZŁAPAK-FAŁSZON

Na rozstajnych drogach podejmuje się zawsze decyzję. Jeśli chcesz się na coś zdecydować, to zrób to teraz, tutaj. Dobrze ci radzę. Jeśli chcesz się nauczyć podejmować decyzje, to zacznij od najprostszej rzeczy: w lewo, czy w prawo?

GRR

Ach, rzeczywiście. Rozstajne drogi. Tak zrobię, dziękuję ci za radę. Do zobaczenia.

CZŁAPAK-FAŁSZON

A ja tu sobie odpocznę.

I GRR kieruje się do rozstajów. Tam zaś rozdwaja się całkowicie i w lewo kieruje się GRR-NIEBIESKI, a w prawo GRR-ŻÓŁTY.
CZŁAPAK-FAŁSZON chichocze złośliwie, spoglądając za nim i kładzie się na polance, wesoło i fałszywie pogwizdując. Zające i wiewiórki zatykają sobie uszy.

 

ZAKOŃCZENIE

AUTOR w swoim pokoju, przy swoim komputerze.

AUTOR

No i widzicie, nasz biedny GRR wpadł w tarapaty. No bo czy on w ten sposób zdoła coś wyjaśnić? Ten okropny CZŁAPAK-FAŁSZON tak go skołował, że GRR stracił nie tylko poczucie jakiegokolwiek sensu, ale on wręcz stracił poczucie samego siebie. On przecież teraz nie wie nawet, że jest rozdwojony. Czy trafi w ogóle do pani METODOLOGII, czy odnajdzie początek przygody? Ach, tyle pytań i nierozwiązanych problemów musimy zostawić do następnego odcinka.
Pamiętajcie przez ten czas o biednym GRR, o METODOLOGII i innych znajomych. Ale. gdybyście sami spotkali kogoś w rodzaju CZŁAPAKA-FAŁSZONA, to uważajcie na niego.
Do zobaczenia!

 

 

 

powrót