|
"Głowacze" - projekt scenariusza
PRZYGODY GRR I INNYCH GŁOWACZY,
Na podstawie książki BOGDANA CHORĄŻUKA pt. "Głowacze" Adaptacja EWA NAWÓJ i JAN STRĘKOWSKI
PROJEKT SERIALU ANIMOWANEGO DLA DZIECI ZAŁOŻENIA FILMU
TYTUŁ: PRZYGODY GRR I INNYCH GŁOWACZY "Przygody GRR i innych Głowaczy" są projektem filmu animowanego. Jest to adaptacja książki znanego autora tekstów piosenek, Bogdana Chorążuka. Adresatem utworu są dzieci w wieku 8-14 lat, ale także wszyscy ci, których zwykło się określać mianem "dzieci do lat stu". Ewa Nawój i Jan Strękowski Odc. I "POZNAJEMY GRR, CHOCIAŻ NIE ZNAMY JESZCZE POCZĄTKU PRZYGODY" WSTĘPPokój, a w nim biurko z komputerem. Przed komputerem siedzi AUTOR i bardzo się nad czymś biedzi. Przesuwa kursorem po ekranie, najwyraźniej jednak komputer odmawia mu posłuszeństwa. Na ekranie pojawiają się duże i małe znaki zapytania. AUTOR do siebie, mrucząc: AUTORDobre sobie, ja umówiłem się z dziećmi na opowiedzenie im bardzo ciekawej historii, poszło to w prasie, w programie telewizyjnym, dzieci na pewno czekają przed telewizorami, a mój komputer odpowiada, że nie umie znaleźć początku przygody. O, proszę, wypisuje mi same znaki zapytania. AUTOR sprawia wrażenie zatroskanego i lekko poirytowanego. Nagle spogląda w stronę widzów (kamery) i jego zakłopotanie rośnie. AUTORA. To wy. Już jesteście. No tak. Nie mam wyjścia, muszę wam powiedzieć prawdę. Mam wam opowiedzieć pewną przygodę, opowiedzieć jak należy, od początku. To miał być jakiś taki niepozorny początek, taki sobie, całkiem zwykły, może coś w tym rodzaju: Pewnego razu. albo: hm. hm. Po zastanowieniu, nie znajdując najwyraźniej słów, macha bezradnie ręką, pociera czoło. AUTORNo, sami widzicie, że sobie nie poradzę. Nie będę owijał w bawełnę, czyli nie będę wam zawracał głowy wyjaśnieniami, które nic nie wyjaśniają. Początek zaginął (mówi z naciskiem). Początek tej przygody po prostu zaginął. Wobec tego nie mogę wam jej opowiedzieć. Chyba, że. (zawiesza głos) zgodzicie się, żebym opowiedział nieco inaczej. Zgadzacie się? No to super! Wobec tego ta historia będzie się zaczynała od środka przygody i zmierzała ku końcowi, a jej początek, jeśli dobrze pójdzie, może uda się odnaleźć na końcu. Tak właśnie zrobię (tu wpada w deklamatorski ton, wstaje od komputera i deklamację podpiera gestykulacją i mimiką). Opowiem wam przygodę Tu AUTOR uderza się ręką w czoło w geście oznaczającym, że przypadkiem wpadł na właściwy, genialny pomysł. AUTORŻe też od razu na to nie wpadłem. Siada szybko do komputera i rysuje GRR. Według swojego wyobrażenia. GRR jest w tym momencie zieloną, wystrzępioną kulką. AUTORTo jest właśnie GRR. A przynajmniej, mogę powiedzieć, że to jest GRR taki, jak ja go sobie wyobrażam. Oczywiście każdy z was mógłby go sobie wyobrazić zupełnie inaczej. Na razie jednak niech mój GRR opowie wam o sobie. Zaraz, zaraz, jeszcze tytuł. AUTOR pisze na ekranie i czyta głośno: AUTOR"Odcinek pierwszy: Poznajemy GRR, chociaż nie znamy jeszcze początku przygody." Potem AUTOR klika myszką albo naciska na klawiaturę trzy litery: "GRR". SCENA 1. (CZYSTY EKRAN - GRR PRZEDSTAWIA SIĘ) GRRNo dobrze, już dobrze. już nie śpię, rozumiem, no tak, wypada się przedstawić. Jestem GRR. Jak widać (GRR obraca się powoli dokoła swojej osi, prezentując się). Zazwyczaj jestem zielony. Pamiętajcie, taki GRR jest najbardziej prawdziwy i cały. Bo muszę wam powiedzieć, że często zamiast mnie prawdziwego, mnie całego, jestem ja niecały, czyli jest nas praktycznie dwóch, ale żaden nie jest całym GRR. Chcecie wiedzieć, jak to praktycznie wygląda? Bardzo proszę: Tu GRR demonstruje, jak się rozdwaja. Z zielonego GRR "wydziela się" na prawo GRR żółty, a na lewo GRR niebieski, początkowo na siebie zachodzą tworząc wspólną zieloną część, a po chwili stoją obok siebie. GRR (ŻÓŁTY) GRR (NIEBIESKI) GRR (ŻÓŁTY) GRR (NIEBIESKI) GRR żółty i niebieski zbliżają się do siebie i znów częściowo na siebie zachodzą. Teraz mówią oba na raz (dwa otwory gębowe). GRR (PODWÓJNY) GRR znów staje się pojedynczy i zielony. Zaczyna podskakiwać i śpiewać piosenkę: Idzie sobie uroczyście Kończy śpiewać i wraca do swojej autoprezentacji. GRRChcecie o mnie jeszcze coś wiedzieć? Niektóre rzeczy w zasadzie widać. O, na przykład (GRR wypuszcza rączkę ze swojego zielonego tułowia i pokazuje na swoje uszy i oczy). Jak wszystkie Głowacze, bo zapomniałem wam powiedzieć, że jestem Głowaczem, więc. jak u wszystkich Głowaczy po bokach głowy zwisają mi miękkie kłapouchy (unosi ucho) i jak wszystkie Głowacze mam ogromne patrzydła po różnych stronach głowy. GRR prezentuje, jak działają jego patrzydła. Zamyka jedną parę i otwiera inną, w innym miejscu "tułowiogłowy". GRRPrzed Głowaczami nie potrafi się ukryć żaden widok. A widoków w krainie Głowaczy jest niesamowita ilość. Niesamowita, to znaczy tak wielka, że się tam ledwie mieszczą. Głowacze potrafią, jeśli zechcą, zmieniać się w różne rzeczy. Mają także wiele innych właściwości, które sprawiają, że na ogół są bardzo, ale to bardzo szczęśliwe. Mogą też być pomocne w niektórych sprawach. To mi przypomina, że Autor tej historii prosił mnie - no tak, prawie o tym zapomniałem - o odnalezienie początku! GRR zamyka wszystkie pary swoich oczu i myśli. GRRChwileczkę, niech pomyślę. GRR w poniedziałek, GRR we wtorek, GRR. No tak, wszystko jasne. Nie ma środy. Zginęła środa, zapodziała się. A to znaczy, że początek tej historii miał miejsce w środę. Wygląda na to, że trzeba odnaleźć środę. Muszę się trochę rozejrzeć. Powiedziawszy to, GRR wychodzi poza ekran, który przez chwilę jest pusty. Potem w kadrze pojawia się ręka GRR, który kiwa na widzów przywołująco, sam pozostając poza kadrem. Widzowie powinni teraz odnieść wrażenie, że ekran przesuwa się w stronę GRR, który po chwili znów jest w kadrze. Kadr od tego momentu nie jest już pusty. Wypełnia go las, po którym porusza się GRR i inne postacie.
SCENA 2. (LAS PRZED GABINETEM DR DRR I WNĘTRZE GABINETU - GRR ODWIEDZA DOKTORA DRR) GRR stoi teraz pod wielkim dębem, gdzie na zawieszonej na górnych gałęziach tęczy widnieje napis: dr DRR, Środolog. GRR(głośno czyta) GRR przypatruje się chwilę tęczowej tablicy z napisem i po chwili mówi do siebie: GRRO! W tęczy doktora DRR brak jednego koloru. Jest tylko siedem kolorów, a powinno być osiem. Ten ósmy gdzieś się najwyraźniej zawieruszył, tak samo jak środa. W pniu dębu umieszczone są drzwi do mieszkania dr DRR. (Dr DRR oczywiście jest Głowaczem, więc jest do GRR trochę podobny, ale musi mieć charakterystyczne dla lekarza rekwizyty i sposób zachowania.) GRR puka i słyszy głos dr. DRR: DR DRRProszę! GRR wchodzi. DR DRRWitam, witam mój drogi GRR. Jak tam zdrówko? GRRFatalnie, doktorze DRR. Mam kłopot ze środą. DR DRRKłopot ze środą? Choruje środa? Chwileczkę, zaraz ją zbadamy. Jakie są objawy? Dr DRR bierze do rąk słuchawki lekarskie i chce się zbliżyć do GRR. GRRKłopot ze środą polega na tym, że się gdzieś zapodziała. DR DRR(zakłopotany) GRR(nie bardzo rozumiejąc) DR DRRIle miała godzin? GRRWszystkie, lecz. jakby ich było za dużo. Strasznie się nudziła. DR DRRNo tak! Diagnoza jest jasna: Czasowa melancholia. Proszę się nie martwić, drogi GRR, zaradzimy temu. Dr DRR siada przy stole i wypisuje receptę. Potem wręcza ją GRR. DR DRRO tu jest recepta. Wskazówki w niej zawarte proszę wypełniać dokładnie. Są tego warte. GRRDziękuję doktorze DRR. GRR wychodzi z receptą. Przed wejściem mija kolejkę pacjentów-Głowaczy, którzy ustawili się do gabinetu dr. DRR. GRR wymienia z niektórymi ukłon. Kłania się specjalnie METODOLOGII (chudej jak na Głowacza i bardzo poważnej). GRRDzień dobry pani METODOLOGIO.
SCENA 3. (LAS - GRR ROZMYŚLA W SAMOTNOŚCI CO POCZĄĆ DALEJ, A POTEM CHWILĘ ROZMAWIA Z METODOLOGIĄ) GRR odchodzi kilka kroków i siada pod drzewem, przypatrując się uważnie recepcie. GRR(zmartwiony) GRR zaczyna śpiewać: Trzeba uczyć się języków Co to znaczy "charaszo" Czy to je się podczas snu? Trzeba uczyć się języków Może to jest to co mży Pytam kogoś, pytam go Trzeba uczyć się języków Zamyślony GRR sobie śpiewa, a w pewnej odległości widać, że z gabinetu dr. DRR wychodzi METODOLOGIA. Mija GRR śpiewającego właśnie ostatnie słowa piosenki i zatrzymuje się przy nim. METODOLOGIAAleż GRR, co ty tu wyśpiewujesz? Z całą stanowczością muszę stwierdzić, że nie można nabawić się wyników. Co najwyżej można nabawić się choroby, albo kłopotów. Zastanów się nad tym. METODOLOGIA odchodzi szybkim krokiem. GRR zostaje zamyślony. GRRDobrze, kochana pani METODOLOGIO, wezmę to sobie do serca. GRR znów wpatruje się w receptę. GRRChyba powinienem z tą receptą pójść do apteki. Tam na pewno ją odczytają. Ale. zaraz, jak ja mam wyleczyć środę, skoro ona się zapodziała. Ojej, to dopiero kłopot. Może. może. może METODOLOGIA pomoże mi odnaleźć środę? GRR zrywa się na równe nogi i woła w stronę widzów: GRRMuszę lecieć! Cześć, na razie. Spotkamy się u METODOLOGII. GRR oddala się szybciutko, trochę się tocząc, a trochę przebierając krótkimi nóżkami. Mija różne miejsca w lesie, spłoszone zajączki i wiewiórki przemykają pomiędzy drzewami.
SCENA 4. (POLANKA W LESIE W POBLIŻU ROZSTAJNYCH DRÓG - GRR ZATRZYMUJE SIĘ I WSŁUCHUJE W GŁOSY LASU, A POTEM SPOTYKA CZŁAPAKA-FAŁSZONA) Polanka jest pusta. Po krótkiej chwili wtacza się na nią GRR. GRR przystaje trochę zmęczony, zasapany, z trudem odzyskuje oddech. GRRAle się zmęczyłem, muszę trochę odpocząć. Tak tu spokojnie. Wokoło cisza. O, zdaje mi się, że słyszę jej głos. Oczywiście nic nie słychać, bo jest zupełnie cicho, ale jednocześnie to cicho brzmi jakoś tak wspaniale i majestatycznie. Ach, cisza mówi pięknie. Cieszę się, że tak pięknie do mnie mówi. ale. (GRR sprawia wrażenie Głowacza nie do końca zadowolonego). Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że czegoś mi brak. Wydaje mi się. oczywiście nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że po prostu tęsknię do zwykłej rozmowy. Tak, to na pewno to! GRR rozgląda się. GRRCzy nie ma tu nikogo, z kim mógłbym porozmawiać? Słychać jakieś ciche szelesty, pochrząkiwania, skrzypnięcia. GRRDzień dobry, jestem GRR! ECHORrr! rrr! rrr! rrr! GRRNie rrr, tylko Grr. ECHOBrr! GRRNie Brr, tylko nie Brr! Brr brzmi okropnie. Od razu robi się zimno i nieprzyjemnie. A nawet strasznie. A ja przecież nie jestem straszny. ECHO.aszny. aszny. GRR(ciszej i bardzo smutnie) GRR zjada jedną jagodę. Siada na pniaku. GRRPrzecież nie mogę wpadać w takie przygnębienie. Przygląda się ptakowi, który usiadł na gałęzi drzewa. Ptak coś pogwizduje i po chwili GRR podejmuje melodię i zaczyna śpiewać: GRR(śpiewa) Wszystko jest dzisiaj owalne Wszystko jest dzisiaj możliwe GRR przestaje śpiewać, ale piosenka brzmi dalej, od początku. CHÓR (WSZYSTKO, CZYLI DRZEWA, JAGODY ITD.)Wszystko jest dzisiaj. itd. GRR zrywa się z pniaka, na którym siedział, rozgląda się niespokojnie. GRRCo to znaczy? To ja wciąż śpiewam? Ja? Kto śpiewa? Znowu Echo? W otaczającej go scenerii widać, jak drzewa, jagody, trawa przybierają jakieś antropomorficzne formy, najwyraźniej mają coś na kształt twarzy i śpiewają, podchwyciły piosenkę GRR. GRR(po chwili, radośnie) GRR zamyka oczy. Wtedy wszystko w lesie zaczyna się jakoś dziwnie poruszać i wydawać coraz gęściejsze dźwięki, lekko "powarkujące". GRRAch, słyszę, co do mnie mówicie. Mrr mruczy niedźwiedź, trr trr, to chyba turrkacz. Ach, grryzonie mówią w swoim języku, że coś by przegrrryzły, a synogarrrlica skarrrży się, że było grradobicie. Słyszę nawet jak trrawa rrrośnie. i jak drrrżą krrropki na muchomorrrach. Dźwięki się nakładają, są coraz intensywniejsze. Biedny GRR zatyka uszy. GRRPrzecież to zupełny Grroch z kapustą. Posłuchajcie, tak nie można. To pięknie z waszej strony, że wszyscy chcecie ze mną rozmawiać, ale w tłoku, zrozumcie, można poczuć się gorzej zamiast lepiej. Zrobiło się zupełnie cicho. GRRNo, nie obrażajcie się. Przecież możemy porozmawiać. Ale nie wszyscy na raz, tylko po kolei. Cisza trwa. GRROjej, jednak się obrazili. Znowu jest cicho. Ale zaraz. za to. Ależ tak, tu coś pachnie i to pachnie bardzo mocno. Ja na pewno coś czuję, czuję coś moim nosem. GRR rozgląda się niespokojnie, porusza niespokojnie nosem, najwyraźniej wyczuwając jakiś intensywny zapach. GRRMoże czuję pismo nosem? Co to może być? Co tak pachnie? Niech no pójdę po rozum do głowy. GRR drapie się po czuprynie bardzo zafrasowany. GRRNo tak, rozumiem. Już wiem! To po prostu zapach przygody. To z pewnością jest sam środek przygody. I to nie byle jakiej przygody, nie pierwszej lepszej, ale właśnie tej, o którą cały czas chodzi. A skoro jest to sam środek przygody. a przygoda zaczęła się w środę. To musi być niedziela! Tak czy inaczej znalazłem przygodę, co prawda, wciąż nie wiem, gdzie jest jej początek, ale na pewno wystarczy poczekać, co się zdarzy w środku. Coś musi się wyjaśnić. GRR czeka, rozglądając się po otaczającym go lesie. GRRA to kto? Kto tak okropnie fałszuje? Zza drzew wyłania się CZŁAPAK-FAŁSZON, człapie idąc jakoś niechlujnie i okropnie fałszuje. Na widok GRR przestaje śpiewać. GRRA. To ty tak fał. przepraszam, ty tak śpiewałeś. CZŁAPAK-FAŁSZON(dumnie) GRRA kto ty jesteś? CZŁAPAK-FAŁSZONJestem CZŁAPAK-FAŁSZON. GRRAcha. Ja jestem GRR. CZŁAPAK-FAŁSZONJeśli chcesz, możemy pośpiewać razem. GRR(z obawą) CZŁAPAK-FAŁSZONDobrze. O czym chciałbyś porozmawiać? GRR(zakłopotany) CZŁAPAK-FAŁSZON(dumnie) Wszystko dookoła (czyli znowu drzewa, trawa, kwiaty, grzyby i jagody) słysząc te słowa, śpiewa skandująco, głęboko urażone: WSZYSTKO(chórem i na głosy) Kłamca Bęcwał Blagier Wszystko powoli milknie. GRR(zastanawiając się) CZŁAPAK-FAŁSZONA o czym oni wszyscy rozmawiali z tobą? GRR(zniecierpliwiony) CZŁAPAK-FAŁSZON(pogardliwie) GRRNo dobrze. Może i masz rację, ale teraz z kolei spotkałem ciebie i myślę sobie, że dobrze by było porozmawiać z kimś jednym, spokojnie i naprawdę, ale ty z kolei chcesz rozmawiać o wszystkim. Czy w ogóle można rozmawiać o wszystkim? CZŁAPAK-FAŁSZON(chełpliwie) GRRAleż o wszystkim na pewno nie można rozmawiać. Trzeba od czegoś zacząć. Mnie by interesowało. CZŁAPAK-FAŁSZONEee tam! Co mnie obchodzi, że ciebie interesuje to, co ciebie interesuje. Jeżeli chcesz ze mną rozmawiać, to proszę. GRRAle taka rozmowa, kiedy ktoś unika tematów, które kogoś drugiego właśnie najbardziej interesują, jest przecież rozmową niedobrą. A ja bym chciał z kimś porozmawiać konkretnie, serdecznie. CZŁAPAK-FAŁSZONNa przykład o czym? GRR (CORAZ BARDZIEJ ROZDWOJONY)No, na przykład na konkretny temat. Od dawna do tego tęsknię i jeżeli z kimś serdecznie nie porozmawiam, to mogę się nawet rozchorować albo jeszcze gorzej. Właściwie, już czuję się jakoś dziwnie. CZŁAPAK-FAŁSZONNic mnie to nie obchodzi w zasadzie. Ale mogę udawać, że mnie to wszystko niebywale interesuje. GRRJesteś niedobry FAŁSZAKU. Tak przecież nie można. CZŁAPAK-FAŁSZONA co, wolałbyś żebym z tobą wcale nie rozmawiał? GRR(niepewnie) CZŁAPAK-FAŁSZON wskazuje mu tuż obok rozwidlenie leśnych dróg. CZŁAPAK-FAŁSZONNa rozstajnych drogach podejmuje się zawsze decyzję. Jeśli chcesz się na coś zdecydować, to zrób to teraz, tutaj. Dobrze ci radzę. Jeśli chcesz się nauczyć podejmować decyzje, to zacznij od najprostszej rzeczy: w lewo, czy w prawo? GRRAch, rzeczywiście. Rozstajne drogi. Tak zrobię, dziękuję ci za radę. Do zobaczenia. CZŁAPAK-FAŁSZONA ja tu sobie odpocznę. I GRR kieruje się do rozstajów. Tam zaś rozdwaja się całkowicie i w lewo kieruje się GRR-NIEBIESKI, a w prawo GRR-ŻÓŁTY.
ZAKOŃCZENIEAUTOR w swoim pokoju, przy swoim komputerze. AUTORNo i widzicie, nasz biedny GRR wpadł w tarapaty. No bo czy on w ten sposób zdoła coś wyjaśnić? Ten okropny CZŁAPAK-FAŁSZON tak go skołował, że GRR stracił nie tylko poczucie jakiegokolwiek sensu, ale on wręcz stracił poczucie samego siebie. On przecież teraz nie wie nawet, że jest rozdwojony. Czy trafi w ogóle do pani METODOLOGII, czy odnajdzie początek przygody? Ach, tyle pytań i nierozwiązanych problemów musimy zostawić do następnego odcinka.
|