|
BOGDAN CHORĄŻUK
Baśniowe przedszkole Było sobie raz przedszkole, do którego uczęszczały wyłącznie baśnie. A z baśniami było tak: : Rzeki najsłodszego miodu Słońce, które zachodziło To, co czarne było białe To, co brzydkie, było piękne To, co szybkie, było wolne Szerokości były wąskie Zamiast sosen rosły dęby Zęby wciąż się uśmiechały Wczoraj się myliło z jutrem To, co grubsze, było chudsze Kaczor wysiadywał dynie Te opinie były różne Nic nie miało lewej strony To, co długie, było krótkie To, co niskie, jest wysokie Co zielone, jest czerwone Suche jest kompletnie mokre Chmury były pożyczone Telewizja nadawała : Każdy w domu miał seriale No bo popróbujcie tylko co wychodzi wprost z ekranu a następnie wyć bez końca Albo zdarza się na przykład i dom cały wykładany Albo wprost z ekranu schodzi który kradnie pół godziny Albo król z królową komu Taki król nie lubi chleba A królowa ani słowa A król znowu za królową Król zaczyna zaraz rządzić Pełno jest hałasuj w domu Za to jest inaczej z radiem Pewnej pani z naprzeciwka Więc na deser jadła pani A że było tego wiele A pewnemu panu z miasta Bo mu wszystko-żerne radio : Bibliotekę i łazienkę Stoły, krzesła i poręcze Ale pan się nie przyznawał Jeszcze inne rzeczy były Nie opowiedziałem wszystkich Pominąłem także średnie Krótkie baśnie gdzieś przepadły A teraz malutkie pytanko: czy chciałbyś |