powrót

 

BOGDAN CHORĄŻUK

 

Baśniowe przedszkole

Było sobie raz przedszkole, do którego uczęszczały wyłącznie baśnie.

A z baśniami było tak:
wszystko w nich się działo wspak

: Rzeki najsłodszego miodu
Różne rzeczy bez powodu

Słońce, które zachodziło
Kiedy jeszcze rano było

To, co czarne było białe
to, co duże, było małe

To, co brzydkie, było piękne
To, co ostre, dziwnie tępe

To, co szybkie, było wolne
to, co górne, było dolne

Szerokości były wąskie
Głębokości (wymyśl sam jakie)

Zamiast sosen rosły dęby
a na dębach kwitły zęby

Zęby wciąż się uśmiechały
oraz nigdy nie bolały

Wczoraj się myliło z jutrem
Co wesołe, było smutne

To, co grubsze, było chudsze
Względnie było absolutne

Kaczor wysiadywał dynie
z których lęgły się opinie

Te opinie były różne
Białe, kwaśne lub podróżne

Nic nie miało lewej strony
(bo ukradły ją gawrony)

To, co długie, było krótkie
wielkie było liliputkie

To, co niskie, jest wysokie
Tanie, jest niezwykle drogie

Co zielone, jest czerwone
Ostre jest zaokrąglone

Suche jest kompletnie mokre
A przyjemne jest okropne

Chmury były pożyczone
Cukier kwaśny, albo słony

Telewizja nadawała
to, co najlepszego miała

: Każdy w domu miał seriale
z czego się nie cieszył wcale

No bo popróbujcie tylko
w domu mieć żywego wilka

co wychodzi wprost z ekranu
by się napić wody z kranu

a następnie wyć bez końca
do kredensu lub do słońca

Albo zdarza się na przykład
że z ekranu schodzi wykład

i dom cały wykładany
uczonymi pomysłami

Albo wprost z ekranu schodzi
niebywały jakiś złodziej

który kradnie pół godziny
albo czyjeś imieniny

Albo król z królową komu
naraz jest potrzebny w domu

Taki król nie lubi chleba
więc go cukrem karmić trzeba

A królowa ani słowa
tylko się za króla chowa

A król znowu za królową
z ukoronowaną głowa

Król zaczyna zaraz rządzić
rozkazywać, krzyczeć, sądzić

Pełno jest hałasuj w domu
jednak to potrzebne komu

Za to jest inaczej z radiem
które wsysa, co popadnie

Pewnej pani z naprzeciwka
raz wyjadło wszystkie śliwki

Więc na deser jadła pani
to, co nie zostało dla niej

A że było tego wiele
to nie było najweselej

A pewnemu panu z miasta
z tego się zrobiło jasno

Bo mu wszystko-żerne radio
prawie cały dom wyjadło

: Bibliotekę i łazienkę
to, co grube, to, co cienkie

Stoły, krzesła i poręcze
i na pewno jeszcze więcej

Ale pan się nie przyznawał
(bo przypuszczał, że to kawał).

Jeszcze inne rzeczy były
które Baśniom się zdarzyły

Nie opowiedziałem wszystkich
: Najładniejszych i najbrzydszych

Pominąłem także średnie
(Żeby się nie poczuć biedniej)

Krótkie baśnie gdzieś przepadły
(bo za bardzo się przejadły)

A teraz malutkie pytanko: czy chciałbyś
chodzić do takiego przedszkola?
Czy podoba ci się takie przedszkole?

powrót